Zeszłoroczne wakacje planowaliśmy już w listopadzie 2013 roku :P W maju 2014 polecieliśmy na Rodos. Było przepięknie! choć drugi raz bałabym się zabrać Kornelię tak daleko... Na kolejne więc wakacje w ciepłych krajach musimy poczekać. Najpierw niech podrośnie Nam dziecię :)
Wczoraj nad ranem szczęśliwie powróciliśmy do domu :) Wakacje udały Nam się idealnie! Pogoda była cudowna [rzec bym mogła, że nawet aż za gorąco momentami było :P ], hotel piękny, jedzenie i obsługa na najwyższym poziomie, widoki zapierały dech w piersiach, a sama wyspa - na każdym kroku zachwycała Nas swoją wyjątkowością ;) Mimo tych wszystkich plusów, znalazły się również i mniej przyjemne sytuacje :( Po pierwsze - okazało się, że Kornelia nie może jeździć autobusami ! Transfer z lotniska do hotelu i z hotelu do lotniska to był chyba najgorszy dla mnie czas, nie tylko na naszym urlopie, ale i w życiu! Kornelia w chwilę po przekroczeniu progu autokaru zrobiła się biała jak ściana! Jej ciałko zrobiło się dziwnie chłodne, zaczęła pluć gęstą śliną, później wymiotować i praktycznie cały czas przeraźliwie płakała i krzyczała pokazując nam, że boli ją coś w klatce piersiowej, przewracając przy tym czerwonymi i zmęczonymi bólem oczkami, na wszystkie strony! Mówię Wam - HORROR ! Wszystko przewidziałam, ale to, że moje dziecko może mieć chorobę lokomocyjną na dany środek komunikacji - do głowy by mi nie przyszło! :( Nie mogę sobie darować, że naraziłam ją na takie cierpienia :( No ale kto by pomyślał!? Od urodzenia jeździmy dużo autem i zawsze wszystko było i jest ok. W samolocie też dziecko szczęśliwe i radosne! Gdyby nie obowiązkowe zapinanie pasów na czas startu i lądowania [skrępowane ruchy to jak za karę ;) ], Kornelia nawet nam nie zamarudziła. No ale nic. Stało się i się nie odstanie :( Teraz już wiem przynajmniej, że autobusów musimy unikać jak ognia ! Po drugie - wizyta lekarza. Niestety... Kornelia dostała alergii na SŁOŃCE ! Najwyraźniej, mimo tego iż smarowałam ją kilka razy dziennie kremem z filtrem 50, jej skóra nie była gotowa na tak dużą dawkę promieni słonecznych. Najpierw miała delikatne krostki na szyjce i dekolcie, później już plamki i krosteczki były na całym ciele... Postanowiliśmy więc zamówić wizytę i grecki lekarz jednoznacznie stwierdził, że to alergia. Ja to bym do tego słońca dorzuciła jeszcze zmianę wody i jedzenia. Mimo wszystko dla takiego maluszka, znalezienie się po kilku godzinach lotu w całkiem innym klimacie, jest bardzo szokujące. Na szczęście kropelki na alergię, maść i syropek - szybko zadziałały i można powiedzieć, że następnego dnia było już lepiej :) Dziś po alergii śladu nie ma :) [bo w sumie to i słońca jako takiego brak ! przylecieliśmy do PL i zimno jak cholera :P 11 stopni mamy dziś! O_o ] Tak więc poza tymi dwoma niezbyt miłymi incydentami - było bardzooooooooooooooo, bardzo przyjemnie :) Lenistwo, obżarstwo, baseny, morze, plaża, opalanie, spacery, beztroska - coś czego ostatnimi czasy strasznie mi brakowało :) I co najlepsze! Mimo tego iż głodu absolutnie nie czułam - bo NIESTETY jedliśmy praktycznie na okrągło [nawet na plaży mieliśmy swój bar all inclusive z przekąskami, owocami i piciem], wg wagi, NIC nie przytyłam !! :D Chociaż tak na oko widzę, że jakieś 2 cm w brzuchu i tyłku to mi jednak doszło :P Także gdybym miała drugi raz lecieć na wyspę Rodos, na pewno wybrałabym ten sam, pięciogwiazdkowy hotel - Mitsis Rodos Village w miejscowości Kiotari, ponownie wybrałabym miesiąc MAJ i po raz drugi poleciałabym właśnie na tydzień :) Bo wg mnie to jest naprawdę wystarczająco długo na nic nie robienie, leżenie i pachnienie :P [choć może byłoby inaczej gdybyśmy zwiedzali i jakoś bardziej aktywnie spędzali ten czas?] No nic! Nie ma co więcej gadać/ pisać... wystarczy popatrzeć na nasze zdjęcia żeby bez pamięci zakochać się w tym miejscu :) [chociaż z ponad tysiąca ujęć naprawdę ciężko było wybrać te "kilka"!] :)))))
A już w następnym poście znajdziecie nasze WAKACYJNE HITY ! :*
Kornelia śpi, Dawid poszedł na lunch a ja na balkonie, przy talerzu pełnym świeżych, schłodzonych owoców, piszę do Was prosto z wyspy Rodos <3 Btw! Po raz pierwszy dodaje post z telefonu ;P Tak na szybko i na gorąco - dosłownie ;) Wyspa Rodos jest po prostu cudowna! Pełna wspaniałych i uśmiechniętych ludzi, unosząca w powietrzu boskie zapachy, kusząca rewelacyjnymi smakami i jeszcze piękniejszymi widokami ;) Powiem Wam, że mogłabym tu spędzać całe wakacje, rok w rok, aż do końca życia. Jeśli aktualnie zastanawiacie się gdzie spędzić urlop, hotel Mitsis Village***** w Kiotari to idealne wręcz miejsce dla rodzin z dziećmi ;) My jesteśmy zachwyceni <3
Dzień Drugi ... 18 sierpień - Nasza I rocznica Ślubu. Zoo w Gdańsku. Molo i Monciak - Sopot. Kornelia w Zoo miała mnóstwo radochy oglądając co rusz to inne zwierzątka. Najbardziej spodobały się jej maleńkie surykatki. Nie mogliśmy jej oderwać od szyby, przez którą widziała owe zwierzątka. W zoo były gofry i przejażdżka turystycznym busikiem. Po zwierzakach przyszedł czas na Sopot. Wejście na Molo. Chwile odpoczynku na ławce. W tym czasie Kornelia smacznie spała w wózeczku. Kiedy się obudziła poszliśmy na obiad. I tu jakże miłe zaskoczenie! Trafiliśmy zupełnie przypadkiem na restaurację Pieprz, w której zjedliśmy takie pyszności, że wychwalić się nie mogłam i nadal nie mogę. Czas oczekiwania 45 minut, ale uwierzcie, warto było ! Nie tylko My zjedliśmy ze smakiem, bo i Kornelia równo z Nami wcinała grillowanego kurczaka przygryzając pieczonym ziemiaczkiem. Kto będzie w Sopocie musi obowiązkowo tam wpaść ! Danie, które ja osobiście mogę polecić to grillowana pierść z kurczaka na szparagach [szparagi owinięte szynką parmeńską i zapieczone z mozzarellą - foto na Instagramie]. Dawid jadł BIG sznycla i był równie mocno usatysfakcjonowany. Druga sprawa, porcje tak ogromne, że ani ja, ani PT, nie zostawiliśmy pustego talerza. Wspomnieć jeszcze muszę o lemoniadzie, bo choć piłam już wiele, to takiej jeszcze nigdy. Na Moje oko: mięta, cytryna i miód... Pyszności ! Wieczorkiem, przed samą kąpielą, wybraliśmy się jeszcze na spacer po okolicy. Kornelia bawiła się na trawce, a My okupowaliśmy ławeczkę ;) Co tu wiele mówić? Dzień był wyjątkowo udany. Po 20-tej, jak Nasze dzieciątko usnęło, uczciliśmy go lapmką szampana, oglądając romantyczną komedię... ♥
.................................
I na koniec My, ze świadkami... Rok temu :) [18.08.2012 - Iława]