Okres, na który co roku czekam z ogromnym utęsknieniem, w tym roku totalnie zszedł na ostatni plan.
Dlaczego?
Być może dlatego, że my nasze "wakacje" mieliśmy w kwietniu kiedy to wybraliśmy się na 2 tygodnie w rodzinne strony mojego męża czyli na Śląsk, no a przede wszystkim dlatego, że aktualnie do porodu zostały mi dwa miesiące z kawałkiem i dla bezpieczeństwa oraz spokoju ducha - wolę grzecznie siedzieć w domu :)
Jednak w tajemnicy zdradzę Wam, że gdyby istniała taka opcja jak TELEPORTACJA natychmiast znalazłabym się pod palmą w hamaku na Malediwach :)
Wy też tak macie?


