Ah, co to był za weekend! :)
Tak jak już pisałam Wam wcześniej [o tu - KLIK]
Hotel Anders w Starych Jabłonkach słynie z tego, że jest miejscem bardzo przyjaznym dla dzieci.
Cóż więcej oczekiwać można od hotelu jeśli posiada się dzieci? Chyba już nic :)))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 10 lutego 2014
Hotel Anders**** Resort & SPA
Etykiety:
ferie zimowe,
HOTEL,
Hotel Anders,
podróże,
SPA,
Stare Jabłonki,
weekend
niedziela, 19 stycznia 2014
Ferie zimowe czas START :)
W związku z tym, że rozpoczyna się okres ferii zimowych, postanowiłam polecić Wam idealne miejsce do spędzenia tego czasu, rodzinnie, aktywnie i w dodatku w najpiękniejszym miejscu na ziemii, czyli na [moich ukochanych!] mazurach! :)
Mowa o wyjątkowym hotelu, który rok rocznie, jako jedyny na świecie!, organizuje mega imprezę sportową - Mistrzostwa Świata w siatkówce plażowej, za co został z resztą ostatnio nagrodzony!
[możecie poczytać o tym TU].
To właśnie Hotel Anders, który na codzień jest hotelem bardzo przyjaznym dzieciom, zorganizował
AKTYWNE FERIE NA MAZURACH obowiązujące od 20 stycznia do 3 marca 2014 roku.
W programie pobytu znajdziecie:
Dodatkowo Hotel Anders bezpłatnie udostępnia dla najmniejszych gości łóżeczko z pościelą, ręczniki, specjalne krzesełka w restauracji, wanienki do kąpieli a nawet zadba o zabezpieczenie kontaktów :)
W końcu ferie są nie tylko dla dzieci szkolnych, ale i dla tych malusich, jak Moja Kornusia, również :)
Dlatego też właśnie, skuszeni tą atrakcyjną ofertą, postanowiliśmy w Hotelu Anders, spędzić jeden z lutowych weekend'ów! A co! :)
Gdyby Kornelia była większa, i gdybyśmy w maju do Grecji nie lecieli, a i po drodze jeszcze innych planów nie mieli [o tak taaaak!], to pewnie spędzilibyśmy tam dużo więcej czasu, choćby tydzień, albo i dwa! ;) No ale nic straconego, ferie zimowe, są przecież co roku ;)
A tymczasem my już odliczamy dni do 7 lutegoooo! :)
A dlaczego!? Sami zaraz zobaczycie :)))
Jak już wspomniałam wcześniej, maluszki na życzenie mają swoją specjalną kartę menu, w dodatku z możliwością jej pokolorowania :) Jestem więc pewna, że nawet takie małe niejadki jak Moje dzieciątko, znajdą coś dla siebie, a i dadzą spokojnie zjeść rodzicom.
Po pysznym obiadku można do woli bawić się w Małpim Gaju czy MiniKlubie !
Dla Kornelii to będzie piłeczkowy raj! :)
Lub wypożyczyć sanki i pospacerować po pięknej okolicy ...
Aaaa! i jeszcze jak pogoda pozwoli to po jeziorze na łyżwach można poszusować! :)))
No to co, kierunek Stare Jabłonki? :)))))
Ps. Po Naszym powrocie obiecuję szczegółową foto-relację na blogu!
Mowa o wyjątkowym hotelu, który rok rocznie, jako jedyny na świecie!, organizuje mega imprezę sportową - Mistrzostwa Świata w siatkówce plażowej, za co został z resztą ostatnio nagrodzony!
[możecie poczytać o tym TU].
To właśnie Hotel Anders, który na codzień jest hotelem bardzo przyjaznym dzieciom, zorganizował
AKTYWNE FERIE NA MAZURACH obowiązujące od 20 stycznia do 3 marca 2014 roku.
W programie pobytu znajdziecie:
- wyżywienie w postaci śniadań i obiadokolacji [z uwzględnieniem menu dla najmłodszych!] :)
- bogaty program animacji dla dzieci
- warsztaty kulinarne
- aktywne zajęcia ruchowe
- gry i zabawy
- Małpi Gaj
- basen
Dodatkowo Hotel Anders bezpłatnie udostępnia dla najmniejszych gości łóżeczko z pościelą, ręczniki, specjalne krzesełka w restauracji, wanienki do kąpieli a nawet zadba o zabezpieczenie kontaktów :)
W końcu ferie są nie tylko dla dzieci szkolnych, ale i dla tych malusich, jak Moja Kornusia, również :)
Dlatego też właśnie, skuszeni tą atrakcyjną ofertą, postanowiliśmy w Hotelu Anders, spędzić jeden z lutowych weekend'ów! A co! :)
Gdyby Kornelia była większa, i gdybyśmy w maju do Grecji nie lecieli, a i po drodze jeszcze innych planów nie mieli [o tak taaaak!], to pewnie spędzilibyśmy tam dużo więcej czasu, choćby tydzień, albo i dwa! ;) No ale nic straconego, ferie zimowe, są przecież co roku ;)
A tymczasem my już odliczamy dni do 7 lutegoooo! :)
A dlaczego!? Sami zaraz zobaczycie :)))
Jak już wspomniałam wcześniej, maluszki na życzenie mają swoją specjalną kartę menu, w dodatku z możliwością jej pokolorowania :) Jestem więc pewna, że nawet takie małe niejadki jak Moje dzieciątko, znajdą coś dla siebie, a i dadzą spokojnie zjeść rodzicom.
Po pysznym obiadku można do woli bawić się w Małpim Gaju czy MiniKlubie !
Dla Kornelii to będzie piłeczkowy raj! :)
Pójść na basen ...
[i nauczyć się pływać pod okiem instruktora ;)]
Lub wypożyczyć sanki i pospacerować po pięknej okolicy ...
Aaaa! i jeszcze jak pogoda pozwoli to po jeziorze na łyżwach można poszusować! :)))
Do tego wszystkiego można wypożyczać gry, zabawki, książki. Korzystać bezprzewodowo z Internetu, pograć w tenisa, a nawet zorganizować opiekę dla dzieci i pójść troszkę zrelaksować się w SPA :)
W końcu Hotel Anders nie jest przyjazny tylko dzieciom, ma również bardzo atrakcyjną ofertę dla rodziców!
Ahhh! Jestem pewna, że w tak wyjątkowym miejscu, nikt z Was nie będzie się nudził! :)No to co, kierunek Stare Jabłonki? :)))))
Ps. Po Naszym powrocie obiecuję szczegółową foto-relację na blogu!
Etykiety:
basen,
ferie zimowe,
Hotel Anders,
mazury,
podróże,
sanki,
SPA,
Stare Jabłonki,
zima
czwartek, 22 sierpnia 2013
Wybrzeże... [part 3]
Dzień Trzeci ...
Stare Miasto i Galeria Bałtycka - Gdańsk.
Długi, ponad dwu godzinny spacer po przepięknej gdańskiej starówce zakończył się kokosowym latte w pobliskiej restauracyjce. Kornelia znowu przespała 'zwiedzanie', więc spokojnie, przy kawce, przeczekaliśmy aż się obudzi ażeby wrócić do auta i ruszyć dalej.
Ostatni punkt Naszej wycieczki to ZAKUPY! :)
Padło na Galerię Bałtycką. Bywałam kiedyś często, więc orientowałam się co gdzie i jak...
Widziałam też, że na samej górze budynku jest mnóstwo miejscówek ze smacznym żarełkiem i tym razem również się nie zawiodłam. Postawiliśmy na chińszczyznę. Była przepyszna.
Nie wiem co to było dokładnie, ale wprawiło w zachwyt Moje kubeczki smakowe!
Wiem, że na talerzu miałam kurczaka w panierce, smażonego na głębokim oleju, polanego sosem orzechowym z sałatką ze świeżych warzyw oraz makaronem sojowym. No niebo w gębie! [foto oczywiście na Instagramie]
Cóż... Wychodzi na to, że nic nie robiłam przez ostatnie dni, tylko jadłam !
No i racja! Uwielbiam jeść i już tęsknie za tymi wspaniałymi smakami.
A tu najfajniejszy łup z Naszych zakupów. Futrzana kamizelka dla Kornelii - z najnowszej kolekcji Zara.
Upatrzyłam sobie ją już dużo wcześniej on-line. Ale na żywo podbiła Moje serce od razu przy pierwszym Naszym 'kontakcie'.
I tak właśnie, wisi już w szafie...
[a na Instagramie 'futrzak' na właścicielce] :)
Tym oto miłym akcentem zakończył się Nasz 3-dniowy pobyt nad morzem :)
Do domku wróciliśmy strasznie zmęczeni, ale za to szczęśliwi.
A ja tak naprawdę dopiero dziś wracam do rzeczywistości.
Trzeba odpocząć chwilkę i powoli szykować się na kolejny wyjazd !
Spotkanie Mam Blogerek już 1 września !
Kto będzie tam z Nami ? :)
Stare Miasto i Galeria Bałtycka - Gdańsk.
Długi, ponad dwu godzinny spacer po przepięknej gdańskiej starówce zakończył się kokosowym latte w pobliskiej restauracyjce. Kornelia znowu przespała 'zwiedzanie', więc spokojnie, przy kawce, przeczekaliśmy aż się obudzi ażeby wrócić do auta i ruszyć dalej.
Ostatni punkt Naszej wycieczki to ZAKUPY! :)
Padło na Galerię Bałtycką. Bywałam kiedyś często, więc orientowałam się co gdzie i jak...
Widziałam też, że na samej górze budynku jest mnóstwo miejscówek ze smacznym żarełkiem i tym razem również się nie zawiodłam. Postawiliśmy na chińszczyznę. Była przepyszna.
Nie wiem co to było dokładnie, ale wprawiło w zachwyt Moje kubeczki smakowe!
Wiem, że na talerzu miałam kurczaka w panierce, smażonego na głębokim oleju, polanego sosem orzechowym z sałatką ze świeżych warzyw oraz makaronem sojowym. No niebo w gębie! [foto oczywiście na Instagramie]
Cóż... Wychodzi na to, że nic nie robiłam przez ostatnie dni, tylko jadłam !
No i racja! Uwielbiam jeść i już tęsknie za tymi wspaniałymi smakami.
A tu najfajniejszy łup z Naszych zakupów. Futrzana kamizelka dla Kornelii - z najnowszej kolekcji Zara.
Upatrzyłam sobie ją już dużo wcześniej on-line. Ale na żywo podbiła Moje serce od razu przy pierwszym Naszym 'kontakcie'.
I tak właśnie, wisi już w szafie...
[a na Instagramie 'futrzak' na właścicielce] :)
Tym oto miłym akcentem zakończył się Nasz 3-dniowy pobyt nad morzem :)
Do domku wróciliśmy strasznie zmęczeni, ale za to szczęśliwi.
A ja tak naprawdę dopiero dziś wracam do rzeczywistości.
Trzeba odpocząć chwilkę i powoli szykować się na kolejny wyjazd !
Spotkanie Mam Blogerek już 1 września !
Kto będzie tam z Nami ? :)
Etykiety:
chińszczyzna,
Galeria Bałtycka,
latte,
podróże,
Starówka Gdańsk,
zakupy,
Zara
środa, 21 sierpnia 2013
Wybrzeże... [part 2]
Dzień Drugi ...
18 sierpień - Nasza I rocznica Ślubu.
Zoo w Gdańsku. Molo i Monciak - Sopot.
Kornelia w Zoo miała mnóstwo radochy oglądając co rusz to inne zwierzątka.
Najbardziej spodobały się jej maleńkie surykatki. Nie mogliśmy jej oderwać od szyby, przez którą widziała owe zwierzątka.
W zoo były gofry i przejażdżka turystycznym busikiem.
Po zwierzakach przyszedł czas na Sopot.
Wejście na Molo. Chwile odpoczynku na ławce. W tym czasie Kornelia smacznie spała w wózeczku.
Kiedy się obudziła poszliśmy na obiad.
I tu jakże miłe zaskoczenie! Trafiliśmy zupełnie przypadkiem na restaurację Pieprz, w której zjedliśmy takie pyszności, że wychwalić się nie mogłam i nadal nie mogę.
Czas oczekiwania 45 minut, ale uwierzcie, warto było !
Nie tylko My zjedliśmy ze smakiem, bo i Kornelia równo z Nami wcinała grillowanego kurczaka przygryzając pieczonym ziemiaczkiem.
Kto będzie w Sopocie musi obowiązkowo tam wpaść ! Danie, które ja osobiście mogę polecić to grillowana pierść z kurczaka na szparagach [szparagi owinięte szynką parmeńską i zapieczone z mozzarellą - foto na Instagramie].
Dawid jadł BIG sznycla i był równie mocno usatysfakcjonowany.
Druga sprawa, porcje tak ogromne, że ani ja, ani PT, nie zostawiliśmy pustego talerza.
Wspomnieć jeszcze muszę o lemoniadzie, bo choć piłam już wiele, to takiej jeszcze nigdy.
Na Moje oko: mięta, cytryna i miód... Pyszności !
Wieczorkiem, przed samą kąpielą, wybraliśmy się jeszcze na spacer po okolicy.
Kornelia bawiła się na trawce, a My okupowaliśmy ławeczkę ;)
Co tu wiele mówić?
Dzień był wyjątkowo udany.
Po 20-tej, jak Nasze dzieciątko usnęło, uczciliśmy go lapmką szampana, oglądając romantyczną komedię...
♥
18 sierpień - Nasza I rocznica Ślubu.
Zoo w Gdańsku. Molo i Monciak - Sopot.
Kornelia w Zoo miała mnóstwo radochy oglądając co rusz to inne zwierzątka.
Najbardziej spodobały się jej maleńkie surykatki. Nie mogliśmy jej oderwać od szyby, przez którą widziała owe zwierzątka.
W zoo były gofry i przejażdżka turystycznym busikiem.
Po zwierzakach przyszedł czas na Sopot.
Wejście na Molo. Chwile odpoczynku na ławce. W tym czasie Kornelia smacznie spała w wózeczku.
Kiedy się obudziła poszliśmy na obiad.
I tu jakże miłe zaskoczenie! Trafiliśmy zupełnie przypadkiem na restaurację Pieprz, w której zjedliśmy takie pyszności, że wychwalić się nie mogłam i nadal nie mogę.
Czas oczekiwania 45 minut, ale uwierzcie, warto było !
Nie tylko My zjedliśmy ze smakiem, bo i Kornelia równo z Nami wcinała grillowanego kurczaka przygryzając pieczonym ziemiaczkiem.
Kto będzie w Sopocie musi obowiązkowo tam wpaść ! Danie, które ja osobiście mogę polecić to grillowana pierść z kurczaka na szparagach [szparagi owinięte szynką parmeńską i zapieczone z mozzarellą - foto na Instagramie].
Dawid jadł BIG sznycla i był równie mocno usatysfakcjonowany.
Druga sprawa, porcje tak ogromne, że ani ja, ani PT, nie zostawiliśmy pustego talerza.
Wspomnieć jeszcze muszę o lemoniadzie, bo choć piłam już wiele, to takiej jeszcze nigdy.
Na Moje oko: mięta, cytryna i miód... Pyszności !
Wieczorkiem, przed samą kąpielą, wybraliśmy się jeszcze na spacer po okolicy.
Kornelia bawiła się na trawce, a My okupowaliśmy ławeczkę ;)
Co tu wiele mówić?
Dzień był wyjątkowo udany.
Po 20-tej, jak Nasze dzieciątko usnęło, uczciliśmy go lapmką szampana, oglądając romantyczną komedię...
♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)













