Dlaczego?
Ponieważ w tych czasach dzieciaki to właściwie swoje 'święto' mają każdego dnia.
Moja Kornelia co rusz dostaje jakieś mniejsze bądź większe prezenty... Nie ma też dnia żeby nie dostała jakiegoś 'łakocia' - a to kinder jajko, a to 'zdrowy lizak', a to wyjście na lody, a to żelki, a to herbatniczki... i tak w kółko.
